Dawno, dawno temu za ostatnimi szczytami górskimi znajdowała się ogromna Zielona Dolina. Dolina ta była pięknym królestwem króla Augustusa i królowej Anny. Król ten miał piękną córkę, która znana była ze swej niezwykłej urody, po prostu była piękna. Jej włosy były jak złoto, a oczy jak błękitna głębia oceanu przy pełni księżyca. Blada cera Złocieńki – bo tak miała na imię księżniczka – jaśniała jak Gwiazda Polarna. W królestwie tym panował przez lata dobrobyt. Wszyscy poddani byli bardzo szczęśliwi i cieszyli się sprawiedliwymi rządami króla i królowej. Jednak, kiedy żona króla zmarła, stał się on zgorzkniały i chciwy. Bał się, że straci kogoś lub coś jeszcze. I tak też nie pozwolił wyjść za mąż swojej córce, ponieważ chciał zachować ją tylko dla siebie. Było z tego powodu bardzo smutno księżniczce, nie chciała być więźniem własnego ojca. Miała ona dobre serce i cieszyła się miłością poddanych. Księżniczka miała wrażenie, że po śmierci mamy jej tata-król przestał ją kochać. Nie pozwalał jej opuszczać zamkowych murów.
Miesiące mijały, a król wcale nie stawał się milszy. Podniósł daniny, zabierał chłopom ziemie i wcale o nią nie dbał. Królestwo zaczęło usychać. Kraina, którą władał była pełna ogromnych, długowiecznych lasów, łąk, jezior i rzek. Całą dolinę otaczały góry, a tylko od strony, gdzie wschodziło słońce ziemia ta graniczyła z Wielkim Morzem. I tak Zielona Dolina, która dotąd była pełna radosnych ludzi, dzikich zwierząt i wszelakiej roślinności, zaczęła marnieć. Ludzie zaczęli głodować, ziemia usychała, a koryta rzek zmniejszyły się. Wszystko to zaś z powodu chciwości króla.
Czas mijał. Dalej nic się nie zmieniało. Poddani Zielonej Doliny mieli już tego dość. Zebrali się tłumnie na placu zamkowym i tam trzymając w rękach widły, kije i miecze domagali się, by król zmienił swoje rządy. Władca doliny jadł właśnie śniadanie i bardzo rozgniewał się, gdy usłyszał hałasy za oknem. Wyszedł na ogromny, marmurowy balkon i przeraził się tego co zobaczył. Nie myślał, że jego poddani w końcu się zbuntują i będą go chcieli obalić. W sytuacji bez wyjścia król rozkazał tłumowi, aby zamilkł. Służba wyniosła na balkon tron dla króla, a kiedy usiadł, machnął ręką na znak, że ludzie mogą mówić. Spośród tłumu wyszedł pewien kupiec, którego wcześniej tłum wybrał jako mówcę. Kupiec ukłonił się Jego Królewskiej Mości, rozejrzał się wokół siebie i zaczął mówić :
– Drogi królu nasz i całej Zielonej Doliny! Czy widzisz tłum, który tak licznie się tu zebrał? Na pewno nie uszło twojej uwadze, że lud twój przyszedł do ciebie bardzo zły. Wszystko to dlatego, że źle królu dzieje się w naszym kraju! I to z twojej winy Wasza Wysokość!
Gdy tylko król posłyszał te słowa, uniósł się gniewem. Już chciał rozkazać swoim rycerzom, aby wrzucili kupca do lochu, kiedy ten nie patrząc na gniew króla zaczął mówić dalej:
– Królu! Ten tłum, twoi poddani! Nie chcą się z tobą kłócić! Chcą tylko, by do kraju, do ich domów wrócił dobrobyt! Po śmierci naszej ukochanej królowej zmieniłeś się królu! Stałeś się zgorzkniały i chciwy! Dlatego wysłuchaj żądań swego ludu!
Król choć patrzył dalej gniewnym okiem na swych poddanych postanowił wysłuchać swego ludu. I sam odrzekł:
– Ludu mój! Moi poddani! Czy naprawdę, aż tak się zmieniłem? Czy aż tak bardzo was udręczyłem? Wybaczcie mi! Wysłucham żądań waszych i spełnię je z ochotą! Przyrzekam to jako król! A królewskiego słowa się nie łamie!
Król Augustus myślał sobie, że wystarczy oddać chłopom ziemię i rzucić groszem pod nogi, a sobie pójdą. Jednak poddani króla chcieli czegoś więcej. Gdy król skończył mówić i wszyscy z tłumu ucichli, wtedy kupiec znów począł mówić:
– Wasza Wysokość! Lud twój żąda trzech rzeczy! Po pierwsze! Zaniechaj królu grabieży na swoich poddanych i oddaj nam ziemię, gdyż cierpimy wielki głód! Po drugie! Zmniejsz królu daniny, aby były takie jak za panowania naszej kochanej, zmarłej królowej! Po trzecie! Ta sprawa królu jest najważniejsza! Chcemy, abyś pozwolił księżniczce Złocieńce wybrać sobie męża! Chcemy, aby ona wraz ze swoim małżonkiem zasiedli na tronie Zielonej Doliny, a ty królu byś przeszedł na emeryturę! Takie są nasze żądania! Przyrzekłeś królu, więc teraz spełnił nasze ogromne prośby!
Król nie wytrzymał! Wstał gwałtownie ze swego tronu i wymachując rękami począł krzyczeć:
– Czy wyście oszaleli! Ziemia! Daniny! Proszę bardzo! Ale nie moja córka! Nikomu jej nie oddam! Tronu też nie oddam!
Ludzie zaczęli krzyczeć:
– Won z takim królem! Do lochu z nim! Król kłamca! Nie chcemy takiego króla!
Kupiec uspokoił ludzi dając im znak ręką, by zamilkli. Gdy zapanowała cisza ponownie przemówił do króla:
– Królu nasz! My nie chcemy źle! My chcemy, by znów było dobrze! A tobie królu żal i żałoba przesłoniły oczy i zdrowe myślenie! Przyrzekłeś, że spełnisz nasze żądania! Królewskiego słowa się nie łamie! Dlatego spełnił je wszystkie!
Król ochłonął z lekka i pomyślał. Przez chwilę nie dawał odpowiedzi. W końcu przyszła mu myśl do głowy odpowiednia. Odda chłopom ziemię i zmniejszy daniny, ale córki i tronu tak łatwo nie odda. I rzekł w końcu król:
– Ludu mój! Wybaczcie! Macie rację! Tak, wiem źle postępowałem! Ogłaszam teraz i nakazuję, że ziemia wszelka zabrana chłopom ma być oddana natychmiast, a danina zostaje zmniejszona do dwóch groszy jak niegdyś! Moja córka, to mój najcenniejszy skarb. Wybaczcie, ale nie mogę tak po prostu oddać jej w obce ramiona! Dlatego ogłaszam i nakazuję, że mężem mojej córki, a waszej księżniczki zostanie ten, kto spełni trzy zadania! Ma tym udowodnić swoją odwagę, mądrość i miłość!
Ludzie z początku byli zawiedzeni, lecz po chwili spodobał im się ten pomysł. W końcu królem nie może zostać byle kto. Król obiecał, że ogłosi zadania podczas uroczystego balu z okazji dwudziestych urodzin księżniczki. Wtedy też mają zjawić się śmiałkowie, którzy będą walczyć o jej rękę. I tym sposobem poddani dobili targu z królem. Po czym wszyscy rozeszli się do domów.
Minęło dziesięć dni. Król wyprawił wielki bal, na który zebrało się prawie całe królestwo. Nigdy jeszcze nie widziano w Zielonej Dolinie tyle ludzi i to o tak różnym pochodzeniu. Księżniczka Złocieńka bardzo oczekiwała balu. Cieszyła się, że w końcu będzie mogła być wolna. Radowała się, ponieważ w końcu miała nadzieję na to, że spotka miłość swego życia i będzie mogła z nim spędzić radośnie życie.
Mijały po kolei tańce. Taniec za tańcem. Król pozwolił nawet królewnie uczestniczyć w zabawie. Wszystko wyglądało tak, jakby król w końcu zmądrzał. Jednak był on sprytny i przygotował nie wyobrażalnie trudne zadania. Był tak pewny swego, że uważał, iż po usłyszeniu zadań każdy kto się zgłosi, to od razu się wycofa. Kiedy zbliżył się wieczór, a walc dobiegał końca król wstał i zastukał swym wielkim berłem o podłogę sali balowej. Wszyscy zwrócili swe spojrzenia ku gospodarzowi zamku, a królewna wróciła na swe miejsce u boku króla. Wtedy dopiero król nakazał wyjść naprzód śmiałkom, którzy zechcieliby zmierzyć się z królewskimi zadaniami. Przed królem i księżniczką prędko ustawiło się stu młodzian różnego pochodzenia. Byli tam książęta, magnaci, hrabiowie, rycerze, wielcy panowie miast i wsi. Pośród wszystkich zaś wyróżniał się natomiast jeden. Syn chłopa, a Wojtek było mu na imię. Wielki był jak dąb i silny jak niedźwiedź. Wrócił nie dawno z wojaczki u króla Zamorza i chociaż twarz jego przystojna była jak u księcia, to cała jeszcze w nie zgojonych ranach i bliznach po wielu bitwach. Król Augustus zmierzył wzrokiem wszystkich przybyłych i chętnych do ręki księżniczki. Kiedy się już napatrzył uśmiechając się pod nosem odrzekł do śmiałków:
– Drodzy przybyli! Jak miło mi was dziś tu gościć! Wiem czego oczekujecie i dlatego od razu powiem wam co macie spełnić, by zostać moimi zięciami i następcami. Zatem słuchajcie uważnie! W pierwszym zadaniu śmiałek będzie musiał dokonać rzeczy niemożliwej! Będzie musiał udowodnić, że w razie każdej potrzeby ochroni moją córkę i całe królestwo! Dlatego też pierwszym zadaniem będzie ujarzmienie smoka z Ciemnego lasu, który sieje postrach na zachodzie naszego kraju w górach. Śmiałek przybyć ma na plac zamkowy na grzbiecie smoka w pełni nad nim panując!
To było nie możliwe. Ludzie oburzyli się na króla i zrozumieli, że wcale nie ma zamiaru oddać korony i obdarzyć wolnością księżniczki. Śmiałkowie jak się okazało wcale nie byli tacy śmiali. Połowa z nich od razu się wycofała. Król tylko uśmiechał się pod nosem, bo widział, że jego plan działa. Machnął rękę na ludzi, aby się uspokoili i pozwolili mu mówić dalej.
– Drodzy poddani! Wiem, że to nie łatwe zadanie, ale nie łatwym też jest sprawowanie władzy. Chcę by moja córka dostała za męża najlepszego z najlepszych, dlatego posłuchajcie dalej!
Wszyscy zatem uciszyli się, a król kontynuował:
– Chodzą po naszym kraju legendy o podwodnym królestwie, gdzie włada syreni król Harpunin. Swoich gości raczy zagadkami. Za dobre odpowiedzi raczy swych gości prezentami. Śmiałek będzie musiał udać się na samo dno Wielkiego Morza i odgadnąć zagadkę króla Harpunina. Jako dowód ma śmiałek przynieść na plac zamkowy legendarny skarb króla Harpunina! Wielką mapę Wielkiego Morza, która sama prowadzi żeglarzy do celów ich wędrówek, a także otwiera drogę do wszystkich skarbów Wielkiego Morza!
Poddani Zielonej Doliny znów wybuchli gniewem na króla. Zadanie to było jeszcze trudniejsze niż to pierwsze. Kto mógłby udać się na dno morza i nie utopić się? Tym bardziej lud wrzał gniewem, kiedy widział jak kolejni śmiałkowie wycofywali się z szeregu. Prawie nikt nie został. Pięciu młodzian postanowiło zostać, chociaż zadania były nie wykonalne. Król bardzo chciał wybuchnąć śmiechem, ale bał się, że ludzie jeszcze bardziej się rozzłoszczą. W końcu ktoś z poddanych uciszył tłum na sali balowej i król mógł mówić dalej.
– Moi drodzy poddani! Czemu się burzycie? Czyż śmiałek , który chce być królem i mężem mojej córki nie byłby idealnym następcą, gdyby wykonał te zadania? Pozwólcie, że skończę! W trzecim zadaniu śmiałek będzie musiał przynieść prezent ślubny dla mojej córki, a waszej księżniczki! Prezentem tym ma być pył gwiazd, który opada z nieba na Wielką Górę, z której wypływa Diamentowy wodospad. Góra ta jest tak położona, że na jej szczyt może dostać się tylko ptak. Śmiałek przynieść ma gwiezdny pył na plac zamkowy, a zostanie nim ozdobiona suknia i diadem księżniczki!
Ludzie znów zaczęli się burzyć. Kolejnych trzech śmiałków odeszło. Zostało ich tylko dwóch – Wielki Książę Północy, który niczego się nie bał oraz Wojtek, który był synem chłopa. Król zmarszczył brwi. Miał nadzieję, że nikt nie zostanie. Jednak i tak się nie martwił. Był pewien, że żadnemu nie uda się przejść nawet pierwszego zadania. Jednak by zakończyć kłótnie na sali balowej, znów przemówił:
–Moi drodzy! Jak bardzo się cieszę, że znaleźli się prawdziwi śmiałkowie. Dowodem waszej odwagi jest już to, że stoicie tu i nie wycofaliście się. Podejdźcie do mnie!
Książę i Wojtek podeszli do króla i przyklękli na jedno kolano. Król zaś wyjął swój miecz i dotknął najpierw ramienia księcia, a potem Wojtka i życzył im powodzenia. Księżniczka uradowana podeszła do śmiałków i podarowała każdemu białą chustę życząc im szczęścia. Śmiałkowie ucałowali rączki księżniczki. Mieli wyruszyć następnego dnia rano, a na wykonanie każdego zadania mieli tydzień. I tak zakończył się bal. Poddani lękali się bardzo, że nie uda się żadnemu. Jednak obaj z podniesionymi brodami udali się do swych domów. Księżniczka także bardzo się obawiała, lecz miała ogromną nadzieję. To miał być pierwszy z najdłuższych tygodni w jej życiu. W końcu kto wie co przyniosą te dni?
Ilustrację wykonała Joanna Lesiak (insta: l_asiiik )
Jeśli spodobało Ci się opowiadanie zostaw w komentarzu swoją opinie 🙂 Zapraszam do obserwowania bloga! 😀
Opowiadanie można wykorzystać i wyłącznie do celów prywatnych. Udostępniając je nie zapomnij powiedzieć/napisać o jego autorze 🙂
Lubie takie historie !!!!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bardzo się cieszę 🙂 Zapraszam do dalszej lektury 🙂
PolubieniePolubienie