Róże białe, róże czerwone – sama czekolada :)

Archive

Róże białe, róże czerwone – sama czekolada :)

Dziś trochę o ozdobach na tort. Szczególnie jedna zyskała moją aprobatę i to o niej będzie mowa, a dokładniej o róży. Róży i to nie byle jakiej! Jest ona bowiem nie cukrowa, a czekoladowa. W przeci…

received_645422002320024.jpeg

Dziś trochę o ozdobach na tort. Szczególnie jedna zyskała moją aprobatę i to o niej będzie mowa, a dokładniej o róży. Róży i to nie byle jakiej! Jest ona bowiem nie cukrowa, a czekoladowa. W przeciwieństwie do róży cukrowej ta jest dużo chętniej konsumowana. Głównie z tego powodu, że nie jest tak okropnie słodka. W końcu chętniej zjemy kostkę czekolady niż kostkę cukru. Róża z czekolady nie musi być i wyłącznie w kolorze czekolady, na ogół jest to kolor brązowy, ale można nadać jej dowolny kolor za pomocą barwników. Oczywiście czekolada w tym wypadku powinna być biała, wtedy możemy manewrować kolorami do oporu. Pamiętać jednak należy, że najlepszą czekoladą do ozdób jest czekolada deserowa (gorzka), następnie mleczna i dopiero potem biała. Nie jest ona po prostu tak wytrzymała. Z plastycznej czekolady można stworzyć niemal wszystko. Ogranicza nas

  • 100 g białej czekolady
  • 1,5 łyżki miodu
  • cukier puder

Czekoladę łamiemy na kostki. Kostki umieszczamy w metalowej misce i rozpuszczamy je w kąpieli wodnej. Do kąpieli wodnej używamy niewielkiej ilości wody, powinna być ona na najmniejszym ogniu. Miseczkę z czekoladą wkładamy do rondelka tak, aby para wodna nigdzie nie uciekała, a dno miseczki nie dotykało dna rondelka. Co chwila mieszamy czekoladę, żeby się nie przypaliła. Kiedy czekolada się rozpuści wyjmujemy miseczkę z rondelka i odstawiamy. W tym czasie w innym naczyniu podgrzewamy (może być w mikrofali) miód tak, aby był ciepły. Jeżeli miód okazałby się zbyt gorący musimy chwilkę poczekać. Przez zbyt ciepły miód masa może się popsuć, a dokładniej czekolada może się zważyć. Kiedy podgrzejemy miód dodajemy go do czekolady i energicznie mieszamy. Płynna masa czekoladowa po zetknięciu się z miodem bardzo szybko się zetnie. Następnie podsypujemy cukrem pudrem blat i kilkukrotnie ugniatamy masę, po czym zawijamy masę w folię spożywczą i zostawiamy na blacie do stwardnienia. Czekolada musi swoje odleżeć 🙂 To około dwie godziny. Kiedy czekolada stwardnieje ogrzewamy ją w dłoniach by znowu zmiękła. Możemy próbować ją ugniatać. Jeżeli chcemy, by róża była kolorowa, to teraz możemy dodać barwnik. Najlepiej jak rozwałkujemy masę i wtedy położymy barwnik. Potem czekoladę należy ugniatać do momentu, aż barwa masy się ujednolici. Czekoladowa masa po dodaniu barwnika będzie się bardzo kleić, wystarczy tylko podsypać ją większą ilością cukru pudru. Gdyby czekolada się kruszyła do masy można dodać odrobinę mleka lub śmietany. Kiedy masa będzie jak plastelina, to wtedy podsypujemy blat cukrem pudrem i rozwałkowujemy masę. Grubość zależy od indywidualnego podejścia. Moim zdaniem im cieńsze płatki tym bardziej żywa róża. Płatki wykrawamy kieliszkiem. Pierwszy płatek zawijamy w rulonik, a następny owijamy wokół niego. Każdy kolejny płatek przyklejamy mniej więcej w połowie poprzedniego. Jeśli płatki nie chcą się kleić, to wtedy można posmarować je od spodu odrobiną wody. Kiedy skleimy płatki i róża będzie gotowa naginamy końcówki płatków. Tak przygotowana róża będzie przypominała te prawdziwe 🙂 Oczywiście nie można się zniechęcać jeśli masa nie wyjdzie lub róża będzie gruba i krzywa czy w jakikolwiek inny sposób nie udana. Sama też miałam z tym problem na początku. Dopiero za trzecim razem udało mi się zrobić naprawdę efektowną różę. Nie ma co się zrażać 🙂 Róża będzie w pełni gotowa po stwardnieniu. Na pewno sprawdzi się jako ozdoba tortu i nie tylko.

Mam nadzieję, że wpis będzie dla was przydatny 🙂 A wy co o tym myślicie? Może macie inne sposoby na różane słodkości?

Pozdrawiam

Kmacisia 🙂