Witam Was serdecznie!

Długo nie było mnie na blogu. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Od ostatniego, wrześniowego wpisu dużo się wydarzyło… Szczególnie pochłonęła mnie praca, ale dziś nie o tym. W najbliższym czasie chciałabym nadgonić zaległości i wrócić do bloga, do Was na stałe 🙂 Być może pojawią się kolejne zmiany, a blog być może zostanie bardziej uproszczony.

 

W ostatnim czasie dużo myślałam nad tym jak wszystko się zaczęło. Torty i opowiadania, a właściwie zabawne romansidło 🙂 😉 W międzyczasie doszły rękodzieła i świadectwa. Bardzo cieszę, że mogłam się z Wami nimi dzielić. W całym pędzie uciekła mi jednak pasja i prosta chęć dzielenia się nią. Chcę do niej wrócić i na nowo czerpać z pasji radość i przekazywać ją Wam 🙂 Mam nadzieję, że mi się to uda 😉

 

Zwolna zbliża się koniec roku. Jest adwent, a za chwilę u drzwi pojawią się Święta Bożego Narodzenia. To wszystko to dobry czas na refleksję. Możliwość, aby zacząć wszystko na nowo 🙂 Zresztą nie tylko mowa tu o blogu. Myślę, że każdy z nas zatrzymuje się, zwalnia odrobinę i podejmuje pewne refleksje w czasie adwentu, czy przy końcu roku. Co było? Co jest? Co jeszcze może się wydarzyć?

 

Za 10 dni Boże Narodzenie. Jak je spędzacie? Czym dla Was jest? Dla mnie jest to szczególne Święto. Pamiątka Narodzin Chrystusa, odrodzenie się nadziei i wiary. W końcu Jezus przyszedł na ten świat dla każdego z nas i bezwględu na nasze grzechy. Uwielbiam klimat, który towarzyszy tym niezwykłym dniom. Rodzina staje się sobie bliższa. Gdzieś w pokoju przy oknie stoi pięknie przystrojona choinka. Światełka pięknie błyszczą, a w powietrzu unosi się woń drzewka. Na środku pokoju stoi stół, a na nim sianko i biały obrus. Na każdym skrawku stołu leży talerz z pyszną, pachnącą i pięknie przystrojoną potrawą. Na środku zaś talerzyk, a na nim sianko, a na sianku opłatek. Słychać już pierwszą kolędę, rodzina trzyma się za ręce. Na niebie pojawia się pierwsza gwiazda i nadchodzi czas, by przywitać Świętą Nadzieję… 🙂

 

Pozdrawiam

Kmacisia ❤